musiq
 

JOHN ZORN

 
Brak zdjęcia
NAZWA
John Zorn
URODZONY
Nowy Jork, Nowy Jork, USA, 2 Września 1953
CZŁONEK
INSTRUMENTY
Kompozytor, Saksofon (Alt)
GATUNEK
WYTWÓRNIE
Avant, Depth of Field, DIW, Elektra/Nonesuch, Tzadik
ID WYKONAWCY
10164
DOROBEK ARTYSTYCZNY
 

ALBUMY

Unknown Masada - 10th Anniversary, Vol. 3 - John Zorn Unknown Masada - 10th Anniversary, Vol. 3 2003 Produkt polecany CD  
Masada Guitars - John Zorn Masada Guitars 2003 Produkt polecany CD  
Hemophiliac - John Zorn Hemophiliac 2002 Produkt polecany CD  
I.A.O. - John Zorn I.A.O. 2002   CD  
Masada First Live 1993 - John Zorn Masada First Live 1993 2002 Produkt polecany CD  
Cobra: John Zorn'S Game Pieces, Vol. 2 - John Zorn Cobra: John Zorn'S Game Pieces, Vol. 2 2002 Produkt polecany CD  
Hockey - John Zorn Hockey 2002 Produkt polecany CD  
Naked City Live, Vol. 1: Knitting Factory 1989 - John Zorn Naked City Live, Vol. 1: Knitting Factory 1989 2002   CD  
Masada: Live At Tonic, 2001 - John Zorn Masada: Live At Tonic, 2001 2001   CD  
Songs From The Hermetic Theatre - John Zorn Songs From The Hermetic Theatre 2001   CD  
Love, Madness And Mysticism - John Zorn Love, Madness And Mysticism 2001   CD  
Gift - John Zorn Gift 2001 Produkt polecany CD  
Cartoon S&M - John Zorn Cartoon S&M 2000   CD  
Xu Feng - John Zorn Xu Feng 2000 Produkt polecany CD  
Masada: Live In Sevilla 2000 - John Zorn Masada: Live In Sevilla 2000 2000   CD  
Lacrosse - John Zorn Lacrosse 2000   CD  
Masada: Live In Middleheim - John Zorn Masada: Live In Middleheim 1999   CD  
Music Romance, Vol. 2: Taboo & Exile - John Zorn Music Romance, Vol. 2: Taboo & Exile 1999   CD  
String Quartets - John Zorn String Quartets 1999   CD  
Masada: Live In Taipei - John Zorn Masada: Live In Taipei 1999   CD  

Legenda:
Koszyk - dodaj do koszyka
Polecany - produkt polecany przez użytkowników musiq.pl

 
 
WASZYM ZDANIEM
1-7 z 7 komentarzy
Autor:
PhyllisLex [2017-03-21] wh0cd985147 cialis tablets
PhyllisLex [2017-01-27] wh0cd985147 revia no rx cheapest cafergot bactroban valtrex tablets viagra soft köpa viagra cephalexin where to buy lisinopril
Grzegorz [2005-02-19] 107 Norfolk Street między Delancey a Rivington, pierwsza ulica w prawo po wyjściu ze stacji metra Delancey. Raczej Lower East Side niż East Village, oczywiście na dolnym Manhattanie. Dokładny adres jest niezbędny, bo będąc tu po raz pierwszy łatwo nie zauważyć obskurnego, zabitego dyktą frontu. Wewnątrz ciemna niska sala, goły beton zamiast podłogi i obłażący szarawo-piaskowy tynk, spod którego wyzierają cegły. Kilkanaście osób siedzi w czterech rzędach na rozklekotanych drewnianych krzesłach, reszta (w sumie koło setki) stoi z tyłu, a na czarnej odrapanej scenie z aksamitną bordową kotarą w tle trzech wirtuozów: Mark Feldman (skrzypce), Erik Friedlander (wiolonczela) i Greg Cohen (kontrabas) daje właśnie – ot tak – koncert-perłę.
„Tonic” – klub będący Mekką światowej awangardy muzycznej (jak mówią Amerykanie: „that’s the place!”) słynie przede wszystkim z tego, że właśnie tu stworzył swoją koncertową bazę John Zorn. Legendarny muzyk gra w „Toniku” co najmniej dwa, trzy razy w miesiącu.
Teraz – w sportowej bluzie i kolorowych bojówkach – siedzi na wysokim, barowym krzesełku i zwrócony tyłem do publiczności „dyryguje” akustyczną Masadą. Najpierw podaje numer klasycznej „gry” (np. „»Kivah« – sto dziewięćdziesiąt dziewięć”), potem szybkie uzgodnienie „taktyki” utworu i… zaczyna się . Trójka od pierwszej chwili rzuca się na nuty – Feldman i Friedlander walą zaciekle piętami w deski sceny wybijając rytm, a Cohen usiłuje za nimi nadążyć. Za chwilę wywiązuje się pojedynek na wściekłe solo skrzypiec i wiolonczeli, a wpatrzony w zapis Zorn jednym gestem przerzuca „piłkę” z jednego instrumentu na drugi – „teraz ty!”. Mowa gestów Zorna to zresztą osobna historia: szybkie złączenie kciuków i palców wskazujących oznacza przejście do pizzicata, falująca dłoń – solo, dwa wyprostowane palce – powrót do głównej linii melodycznej.
Zachwyca nie tylko technika, ale też cudowne zgranie i jedność. Mag na krzesełku i jego trzech wyśmienitych uczniów zamieniają odrapane wnętrze w synagogę, stamtąd podążamy do żydowskiej karczmy i na huczne wesele. „Go, go, go!” – podkręca tempo Zorn, a kipiący energią muzycy żonglują barwami, nastrojami. Od nostalgicznej, rzewnej żydowskiej melodii z łatwością przechodzą do tanga, swingu, wreszcie klasycznego jazzu i dalej przez zamierzone „dzikie” dysonanse i agresywne trzaski do czysto ilustracyjnej, filmowej muzyki. Uciekamy wąskimi uliczkami miejskiego molocha, by za chwilę słuchać wiatru grającego w skalnych szczelinach. Czterech nowojorczyków cieszy się muzyką, żartuje w przerwach, nawet wdaje w rozmowy z publicznością. W pewnym momencie Zorn wychyla się z krzesła i – szukając dodatkowej energii? – przebiera palcami po wyciągniętej dłoni babci z drugiego rzędu, widocznie zaprzyjaźnionej.
Spełnione, ośmiominutowe, nostalgiczne solo Friedlandera to kulminacja wieczoru. Jeszcze na bis w „Hadaszy” dźwięki znowu uśmiechają się do siebie, a Feldman i Friedlander ostatni raz dają pokaz pizzicata.
I pomyśleć, że już dwa tygodnie później zagrała tu elektryczna Masada, a chwilę później Cobra. I tak tydzień po tygodniu, dzień po dniu...

Dorota P-W [2005-02-19] Promocja "radykalnej muzyki zydowskiej" od dawna zajmuje sie John Zorn, jeden z najbardziej charyzmatycznych wspolczesnych muzykow jazzowych, wlasciciel wytworni Tzadik. Dla niewtajemniczonych - Tzadik to dla nowojorskich Zydow swego rodzaju wyrocznia, wychwytujaca i promujaca tylko to, co jest warte zainteresowania we wspolczesnej muzyce zydowskiej, zarowno tradycyjnej i stricte religijnej, jak i nowoczesnej. Kiedy wiosna 2000 roku zespol dzieki pomocy Instytutu Kultury Polskiej goscil w Nowym Jorku, nie tylko zagral w najlepszych tutejszych klubach, takich jak Knitting Factory czy Tonic; muzycy mieli takze sposobnosc spotkac sie na scenie z Johnem Zornem, ktory muzyka artystow byl autentycznie zauroczony. "Nawet nie liczylismy na to, ze zwroci na nas uwage. A jednak sie udalo" - wspomina Jarek.

Zorn nie tylko sie zakochal w CKB, ale postanowil natychmiast wydac ich debiutancka plyte "De Profundis". I to jeszcze w 2000 roku. Kolejna plyta "Worriors" ukazala sie w 2001 roku nakladem tej samej firmy. Teraz czekamy na trzeci album "Bereshit" ("Na poczatku"), ktory oficjalnie zostanie wydany 7 pazdziernika 2003 roku. Jak powiedzial o nowej plycie sam John Zorn: "To najnowsza plyta jednego z najwazniejszych zespolow obecnego renesansu muzyki zydowskiej. Laczac tradycje i nowoczesnosc z pelna pasji wirtuozeria, The Cracow Klezmer Band prezentuje najbardziej oszalamiajaca odmiane nowej muzyki zydowskiej tworzonej wspolczesnie. Na 'Bereshit' - najwspanialszej jak dotad plycie zespolu - szczegolna uwage zwraca ekscytujaca wokalistka [gosc specjalny: Grazyna Auguscik - przyp. red.] oraz mroczny, swobodny formalnie utwor o stworzeniu swiata". Wydawane przez Tzadik w cyklu "Radykalna kultura zydowska" albumy CKB wypadaja doskonale wsrod innych plyt i nawet trudny, przyzwyczajony do smialych rozwiazan muzycznych odbiorca nowojorski nie rozczaruje sie nimi. Zorn spodziewa sie, ze bedzie to kolejny sukces tej niezwyklej formacji, ktora cieszy sie popularnoscia w USA, tu bowiem, jak stwierdzil Jarek Bester, "jest wiecej odbiorcow takiej muzyki, choc jest tez ona znana w Polsce milosnikom muzyki alternatywnej". CKB juz wzieli udzial w wielu imprezach i festiwalach, miedzy innymi w wielu festiwalach kultury zydowskiej w Krakowie, Pradze, Finlandii, Folk Fiescie w Zabkowicach Slaskich, Migration Music Festival w Tajpej i Kaohsiung na Tajwanie, w Stanach Zjednoczonych wystapili w klubach Knitting Factory, Makor i Tonic w Nowym Jorku, na uniwersytecie w Rochester i na World Music Festival w Chicago.

grzegorz [2005-02-19] John Zorn to postać słabo znana nie tylko polskiemu słuchaczowi. Nieczęsto gości na łamach muzycznej prasy, konceruje dwa, trzy razy do roku. Tymczasem wraz nim w jazzie pojawiły się bardzo istotne wartości.

Urodzony w Nowym Jorku (195ł), przez całe życie związany z nowojorską awangardą wykreował jej obraz jak chyba żaden inny muzyk. Wokół niego jednoczyła się scena "downtown music", czyli pianiści: Wayne Horvitz i Anthony Coleman, gitarzyści: Bill Frisell, Arto Lindsay, Fred Firth i Robert Quine, bębniarze: Joey Baron i Bobby Private, puzonista Robin Eubanks i wielu, wielu innych. Zorn, absolwent St. Louis Webster College, wyrósłszy na muzyce A. A. C. M. , Braxtona, ale także i Stockhausena wniósł do tego Środowiska szczególną technikę kompozycji. Tworzy pewne muzyczne ramy dla improwizacji nie notując ich jednak. Wskazówki dla muzyków są po prostu napisane. Taką kompozycyjną ramę Zorn nazywa kartę. W obrębie karty muzycy mogą improwizować z dużą dowolnością i praktycznie w każdym momencie zastąpić aktualnie graną "kartę" inną, sygnalizując ten zamiar liderowi. To on podejmuje decyzję o zmianie i synchronizuje grę innych komunikując ten zamiar grupie.

Podobna technika kompozycji nie jest niczym nowym i nie Zorn ją wymyślił. Już w latach pięćdziesiątych stosowali ją Cage, Stockhausen i Kagel. Ale co innego komponować przy jej użyciu, a co innego wykorzystać ją do pełnienia funkcji lidera. Taki zabieg poszerza słownik jazzu i sam zostaje wzbogacony o jazzową gwałtowność i Żywiołowość. Często spotykanymi cechami muzyki Zorna są również zamiłowanie do dysonansu, humor, zaskakujące odniesienia do muzyki klasycznej a także do hard rocka, zwariowane pomysły barwowe (zarówno akustyczne jak i elektryczne). Jego muzyka jest z reguły atonalna, politonalna lub diatonalna, Zorn rzadko operuje typowymi funkcjami. Brak jest charakterystycznej dla jazzu repetytywnej konstrukcji utworu. Jego kompozycje są najczęściej linearne.

Przyjmując takie założenia John Zorn musi szczególnie starannie dobierać muzyków do zespołu. Niektórzy mogę być muzycznymi ekstrawertykami, inni muszę być pasywni. Pod pewnymi względami Zornowi jest łatwiej niż klasycznym kompozytorom współczesnym. To, że gra jazz daje mu (i zespołowi) nieco więcej swobody. Jednak z drugiej strony stawia to przed nim większe wymagania niż te, które bywają udziałem innych muzyków jazzowych. Jeśli utwór ma strukturę linearną, improwizacja również powinna być linearna. Jak wtedy go zapamiętać, skoro podstawą liderowania Zorna jest programowa rezygnacja z notacji? Można oczywiście zdać się na tzw. serce, ale wtedy z takiego grania zrobi się kiepski free-jazz. Być może dlatego tacy prominenci free-jazzu, jak Archie Shepp, Pharoach Sanders czy David Murray przestawili się na bardziej tradycyjny repertuar. Z kolei młodsze pokolenie (Marsalisowie, Terence Blanchard) znajduje upodobanie w powielaniu estetyki lat sześćdziesiątych. Tylko, że tak nie pchnie się jazzu na nowe tory. A Zorn to uczyni.
Właściwie już to zrobił.


jaipur [2005-01-13] pan John Zorn nie miał, tylko ma wielki talent.
a [2005-01-05] hehe z takiego repertuaru to kazdy jest w stanie cos dla siebie wybrac:)ma, tudzież mial talent koles:)
 
 
 
musiq.pl
 © 2003-2008   Zastrzeżenia Prawne   Linki